Tales of Wrocław

2011-04-16

Trees

2011-04-10

Comenius visit to Italy

2011-03-28

Dnia 27 marca 2011 r. odbyła się tygodniowa wizyta we Włoszech. Celem wizyty była wymiana uczniów ze szkół podstawowych ośmiu krajów, które biorą udział w programie Comenius. Ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Bogatyni wzięło udział pięcioro nauczycieli:
pan Marek Fularz, pani Lucyna Bzowska, Anna Janiak, Agata Wiśniewska, Ewa Chołowińska oraz dwoje uczniów – Magdalena Sala i Weronika Ryś z klasy 5a.
W dniu 27 marca w godzinach nocnych wyjechaliśmy busem do Berlina, skąd mieliśmy lot samolotem do miasta Barii we Włoszech. Z lotniska odebrała nas pani Gina z córką. Następnie pojechaliśmy autobusem do miasta Santeramo in Colle.
Wysiedliśmy przy hotelu, gdzie zakwaterowani byli nauczyciele, a po nas przyjechała rodzina Capecce, u której miałyśmy zamieszkać na czas pobytu. Niedzielne popołudnie spędziłyśmy z wielopokoleniową, przemiłą rodziną państwa Capecce oraz ich córką Annapią.
W kolejnych dniach zwiedzaliśmy szkoły podstawowe, a także poszczególne klasy. Uczniowie wykonali prezentacje klas. Bardzo podobały nasię makiety wykonane przez uczniów, które przedstawiały lasy, szkoły, stajenkę i Pinokia. Byliśmy także w przedszkolach.
Jeździliśmy na wycieczki do miast: Barii, Matera, Alberobello, Altamira i Lecce. Odwiedziliśmy miejsce gdzie swoją władze sprawuje burmistrz. Miejsca, które zwiedziliśmy to w większości zabytki o wspaniałej architekturze, kościoły, place, uliczki, restauracje i oczywiście grób Królowej Bony. Kupiliśmy pamiątki i otrzymałyśmy sporo prezentów.
Bardzo cieszymy się, ze miałyśmy możliwość pojechania do Włoch, zobaczyć wiele pięknych i ciekawych miejsc, poznać nowe koleżanki i kolegów, zobaczyć jak się uczą w swoich szkołach.
Dziękujemy także rodzinie Capecce, która nas ciepło i serdecznie przyjęła. Cieszymy się, że niedługo będziemy gościć w swojej szkole i swoich domach dzieci z innych krajów. J
Weronika Ryś
Magdalena Sala
Klasa 5a

The Wawel Dragon in theater

2011-03-11

Turn light off if you don't need it

2011-02-07

Against violecne

2011-02-02

Eco movies

2010-12-20


Meery Christmas

2010-12-24
card.png

Teddy Bear Day

2010-11-25

Eco-book - polish version

2010-11-02
Rzecz ta dzieje się w czasach lotów kosmicznych w 2010r. w małym miasteczku polskim – Bogatyni. Tu opowieść ma swój początek…
W elektrowni, która produkuje prąd, w strzelistych kominach, zgromadziło się tyle kurzu, że z jego cząsteczek narodził się Smog (tu wytłumaczyć, że smok w języku polskim to bestia i smog (por.pisownię) – trujący dym). Smog był praprawnukiem Smoka Wawelskiego tyle, że bestia nie zionęła ogniem, tylko pożerała czyste powietrze.
Kiedy kominy „wypluły” Smog, zaczął on regularnie zatruwać ludziom życie. Bogatynię spowiła czarna zasłona dymna, wszyscy kichali, machali nerwowo rękoma, aby odgonić dym, z oczu ciekły łzy, które zbierano w specjalne szklane pojemniki. Zarządca Bogatyni załamywał ręce. Skończył się też zapas maseczek przeciwpyłowych. Zarządca zebrał więc mieszkańców i rzekł:
- Kto oczyści miasto z pyłu, dostanie dożywotni karnet na wakacje w najczystszych zakątkach świata. Swoją drogą wszyscy zastanawiali się, czy takie miejsca jeszcze istnieją?
Z całej Polski zjeżdżali naukowcy i próbowali ratować miasto. Niestety Smog rósł i rósł i zjadał tyle czystego powietrza, że zaczęto je sprzedawać. Zdążył już zniszczyć pobliskie Góry Izerskie a z drzew zostały tylko nagie kikuty, gdyż drzewo nie istnieje bez tlenu. Na nic zdały się mądre głowy i naukowe czary.
W Bogatyni mieszkał Skuba potomek legendarnego Szewczyka, który wiele wieków temu podstępem pokonał Smoka Wawelskiego. Ale Skuba nie był taki odważny jak jego przodek, chociaż bardzo chciał pomóc. Usiadł nad brzegiem rzeki i zaczął myśleć najmocniej jak mógł. Kiedy tak rozmyślał wpadł na pewien pomysł.
(Tymczasem Smog dobrał się już do powietrza sąsiednich Czech.)
Przypomniał sobie, że z czasów magii i ognisk miał przyjaciół rozrzuconych po całej Europie. A było ich niemało; Keloglan, Pacala, Hamish, piekna Egle, Kekec, Pinokio, który czasem mówi prawdę, Mari. Postanowił wysłać do nich e-mail, który brzmiał mniej więcej tak:
Drodzy Przyjaciele
Piszę do Was, bo potrzebujemy tu Waszej pomocy.
Pewnie znacie historię sprzed wieków, kiedy mój praprzodek pokonał Smoka Wawelskiego. Otóż historia się powtarza i nasze miasto jest w niebezpieczeństwie. W pobliskiej elektrowni narodził się potwór – Smog, który zżera nam czyste powietrze. Tlen jest u nas na wagę złota i do tego sprzedawany w ograniczonych ilościach. Jak tak dalej pójdzie, smok pożre nie tylko nasze powietrze ale dostanie się też do całej Europy z racji otwartych granic.
A przyznać muszę, że apetyt ma nieposkromiony! Musimy coś wspólnie zaradzić, żeby powstrzymać bestię. Zwołajcie waszych magów i czarowników od nauki, niech wytężą umysły!

Z pozdrowieniami w imieniu wszystkich mieszkańców Bogatyni Skuba
List został rozesłany do wszystkich krajów. Wieści z Polski wywołały niepokój i strach. Dla Smogu nie istniały granice, a jego apetyt na czyste powietrze był coraz większy.
Do Bogatyni zjechali wszyscy przyjaciele Skuby i spotkali się u podnóża Gór Izerskich. Nad ich głowami leniwie płynął szarobury Smog. Skuba, kiedy tylko spoglądał w niebo, wzdychał ze smutkiem. Inni milczeli. Nagle przerwał złowrogą ciszę i rzekł:
- Moi drodzy! Nie ma czasu się użalać. Trzeba szybko coś zrobić, zanim Smog zniszczy nasze życie.
Keloglan, który znał wiele sztuczek, wpadł na pomysł, że sprawi, iż elektrownia, która jest rodzicielką Smoga, zapadnie się pod ziemię.
Skuba ostro zaprotestował.
- Nie Keloglanie! Ludziom potrzebna jest energia.
- Ja mam rewelacyjny pomysł! – wykrzyknął Pinokio, a jego nos gwałtownie się wydłużył. Wszyscy uśmiechnęli się z pobłażaniem, a Pinokio spuścił głowę i nikt nie poznał owego świetnego pomysłu.
Słońce już zachodziło a przyjaciele Skuby jak mieli puste głowy, tak mieli. Nagle wzrok Skuby zatrzymał się, wypatrując czegoś w dali i zdradzał, że w jego głowie zawrzało. Wyciągnął rękę i wskazał zebranym mały kolorowy punkt na niebie.
- Ale… o co ci chodzi przyjacielu? – zapytał poważny Hamish – Haggis, który przez cały czas obrad porównywał, czy Góry Izerskie są tak piękne jak te w Szkocji, skąd przybył.
- Widzicie tego latawca? Tam musza być dzieci. Zawołajmy je. Podobno dzieci maja o wiele lepsze pomysły od dorosłych.
No cóż. Co prawda, to prawda. Wszyscy zaczęli nawoływać , krzyczeć, gwizdać aż udało im się przywołać dzieci. Dzieci natomiast nie kryły zdumienia, kiedy zobaczyły prawdziwe baśniowe postaci. Skuba przedstawił problem i z rozpaczą w głosie błagał, żeby dzieci wytężyły swoją dziecięcą wyobraźnię ile tylko zdołają.
Okazało się to szybsze niż się spodziewano. Jeden z chłopców odezwał się pierwszy.
- Słuchajcie. Widzieliście nasz latawiec. Nie potrzebuje żadnej mechanicznej siły oprócz wiatru, żeby unieść się wysoko. Może wiatr jest w stanie nam pomóc, może wykorzystać jego moc.
- I stworzyć taka maszynę, która będzie produkować energię, nie używając do tego węgla, który spalając się tworzy potwora – Smog – dodała rudowłosa dziewczynka.
Dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie. Dzieci rozrysowały maszynę, która napędzana siłą wiatru może produkować energię.
Tak powstał cały projekt elektrowni wiatrowych, a zamiast kominów wyrosły potężne wiatraki, które przyjaźnie machały skrzydłami z każdym podmuchem wiatru.
Smog wreszcie umarł ze starości a nowoczesne elektrownie nie rodziły już nowych bestii. Powietrze zaczęło pachnieć, a wszyscy odetchnęli z ulgą.
Tylko Skubie i jego przyjaciołom było trochę wstyd, że nie wpadli na tak prosty pomysł. No ale dziecięca wyobraźnia nie zna przecież granic…

Meeting in Slovenia

2010-10-07 2010-10-12

School day - 65 years of Primary School No. 1

2010-09-24

Song of teachers

Turoszowianie folk dance group - former and present members - dance Polonez